God only knows what I’d be without you….
Jak to zazwyczaj bywa w zdrowych zwiazkach dochodzi do gorszych chwil. Oczywiscie duzo duzo wiecej jest tych lepszych chwil. Oczywiscie wiadomo ze nie mowi sie o tych dobrych, albo mowi sie mniej. Dobrze jest wtedy wszystko sie konczy tak jak powinno.

Jak wiadomo, to zawsze jest chodzi o nic waznego. W tych waznych momentach zawyczaj para sie dogada bez problemu. Gdy chodzi o drobiazg, gdy sa nerwy stres dochodzi zazwyczaj do tajfunu.
To wszystko nic.
Jedno tylko przygnebia. Uczucie ze mo?na straci? wszystko to o co sie tyle walczy?o. O co? o czym marzy?o si? przez ca?e ?ycie. ?e wszystko to co by?o opok? ?ycia mo?e znikn?? w mgnieniu oka i na zawsze. A na?mieszniejsze jest to ?e wszystko przez drobiazg.
Ciesze sie ze jeszcze czasem udaje mi sie wywo?ac w takiej chwili usmiech na Twarzy Kota. ?e udaje mi si? zapomnie? i sprawi? by i on zapomnia?. Ciesze si? ?e mnie tak kocha by mi wybaczy? czasem gdy trzeba i ze ja go tak kocham by mu wybacza?.
Potem wystarczy „tylko” przytulic i przyrzec ze zawsze bedzie dobrze. Przyrzec ze bedzie sie rozumiec i cierpliwie czekac..
About this entry
You’re currently reading “God only knows what I’d be without you….,” an entry on Krych Blog
- Published:
- 11.23.05 / 6pm
- Category:
- prywatne






1 Comment
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]