Uciekajacy czas

Zastanawiam się po raz kolejny czy nie marnuje swojego życia na zlosci i smutki które tylko trują mi krew. Swoje nudne życie poświecam na wizjonerskie myślenie o tym co mogłabym mieć, jaka mogła bym być. Oprócz ukochanej osoby, nie akceptuje niczego co znajduje sie w okolo mnie. Nie akceptuje siebie. Nie umiem się cieszyć tym co mam i tym co czuje. Wpedzam sie sama w chorobliwy stan zazdrosc, zawisci i niezadowolenia. Nie czuje sie potrzebna, nie robie niczego co mnie bawi, nie mam pasji. Moja praca i moje wysilki nie sa nikomu potrzebne, wiec poprostu ich nie wykonuje i sama sobą sie brzydzę – a podniesc sie nie umiem. Umniem tylko w tym wszystkim trwac i brnac coraz nizej. Czuje czasem ze juz nawet od dna nie bede w stanie sie odbic.


About this entry