Deweloper
W lutym 2007 roku kupiliśmy mieszkanie od znanego (na rynku mieszkaniowym od lat – szef startował do wyborów prezydenckich miasta Szczecina) dewelopera w mieście. Podpisaliśmy zwykłą umowę cywilna, w kwietnia odebralismy lokal, wyremontowaliśmy i czekaliśmy na oddanie budynku i podpisanie aktu notarialnego.
Kolo sierpnia 2007 zaczęliśmy sie niepokoić i zażądaliśmy podpisania umowy przedwstępnej jeszcze raz – tym razem u notariusza (taki dokument daje możliwość zadania oddania mieszkania w sadzie) z zapisaniem terminu oddania budynku do użytku – grudzień 2007. Potem minął grudzień, styczeń, luty… W czerwcu oddano dopiero budynek. Zresztą niezbyt starannie wykończony.
Do września 2008 nic sie nie zmieniło w temacie aktu notarialnego. Na kolejne pisma w sprawie odpowiadana ze akt notarialny będzie, juz juz za chwileczkę. Stwierdziliśmy ze robi sie niebezpiecznie. Poczytaliśmy dogłębniej umowę i okazało sie ze nasza umowa przedwstępną ma okres ważności rok – czyli do grudnia 2008. Po tym terminie deweloper nie ma obowiązku nad oddać mieszkania – a my moglibyśmy sie sądzić latami o nie. Prawniczka powiedziała nam jeszcze ze w paru innych miejscach złamali prawo – np. kazali nam płacić podatek od nieruchomosci, gdy my nie byliśmy jej właściecielami itp.
W listopadzie wyszyły 2 pozwy – o mieszkanie i o odsetki, które okazało sie ze nam sie należą (oczywiście, gdy wysłaliśmy polecenie zapłaty odpisali ze nam sie nie należą). Ustawowe odsetki od kwietnia 2007 do stycznia 2009. W czasie rozpatrywania naszego wniosku podpisaliśmy w końcu akt notarialny. Został pozew o odsetki. Potem dostaliśmy info od prawniczki ze sad bez rozprawy ustanowił sadowy nakaz zapłaty odsetek.
Potem rozprawy …. kolo polowy maja 2009 wyrok ktory przyznaje nam 70% kwoty i cala racje co do naszego pozwu (id tego wyroku oboje się odwołaliśmy i wciąz czakamy na kolejną rozprawe
). Na to nasz kochany deweloper wypowiada nam umowę na pośrednictwo mediów – okazuje sie ze nie tylko pośredniczy on w dostarczaniu nam ich ale i tak sprytnie to wszystko wymyślił ze SEC ZWiK oraz Enea odmawiają nam podłączenia nas bezpośrednio – ze względu na to że urządzenia są własnością dewelopera. Nie zaważając na informacje o tym miesiąc po wypowiedzeniu zgodnie z obietnicą odłącza nam media. Dnia 16 października 2009 budzę sie w domu zimnym, bez prądu wody i ogrzewania.
Ostro zdenerwowana informuje o nekaniu Prokurature oraz Policje która nie bardzo chce nam w czymkolwiek pomóc. Ze względu na niemoc wszelkich władz kontaktuje się z dziennikarzem i opowiadam o naszym zdarzeniu. w miedzy czasie odbywa się rozmowa z deweloperem który potwierdza ze wyłączył nam media specjalnie bo nieporządnym on wyłącza media ! a jeśli wycofamy pozew z sądu o odsetki (sprawy już po wyroku Sądu Rejonowego!) on nam przywróci media i umowe. Wszystko to opowiadamy dziennikarzowi któremu chcąc potwierdzić wersje obu stron dzwoni tez do dewelopera. Ten wszystkiego się wypiera i mówi że media są dostarczane do lokalu (około godziny 15). Od tego czasu wystawia co miesiąc 3 razy (nie zawsze tak samo – z blizej nie wyjasnionych powodów) wiekszą fakture o media – tutułem neumownego korzytania z mediów.
Ten proceder trwa do dziś. Co miesiąc ta sama bajka. Sprawa o niezgodzne z prawem wypowiedzenie umowy (bo deweloper wiedzial że nie mamy możliwości podłączenia się bezpośrednio do mediów – tym samym zostalismy w mieszkaniu bez mediów) trafila z kolejnym pozwem do sądu. W miedzy czasie okazuje się że powstała wspolnota na osiedlu nie ma żadnych praw gdyz zarządca nieruchomości jakim się powołał ten sam deweloper – nie ma żadnych praw. Gdyż posiada udziały budynku jeszcze niewykonanego . Tym samym ma wiekszość i bez niego nie można zrobić nic. Gdy to wyszło na jaw spotkania wspólnoty urwały się – i od maja ani widu ani slychu wspolnoty. Cala sytuacje okupilsmy stresem i lękiem o wlasny dobytek – ktory kupilismy na niemały kredyt.
Najgorsze jest to że prawdę powiedziawszy nie chcemy mieszkać juz w miejscu gdzie się nas szykanuje przez to że dopominamy się własnych praw. Budynek został wykonany niechlujnie, klatki schodowe wyglądają jakby cały czas były w budowie – a zieleń w około budynku woła o pomstę do nieba. Juz 2 lata temu obiecano nam osiedle zamknięte z ławeczkami z placem zabaw a żyjemy na placu nieudolnej budowy od 2007 roku. Nie wspominając o tym że deweloper nie zadbał o miejsca parkingowe i to co dzieje się z samochodami na osiedlu to horror. Nie dziwne że czujemy się nabici w butelkę – gdy ponad 3 lata temu rozwijano przed nami wizję pięknego wprost apartamentowego osiedla.
Jednak na dziś dzień nie możemy nawet sprzedać tego mieszkania bo sprawa mediów nie jest unormowana (sprawa w sądzie się toczy) – wciąż dostajemy tak samo wysokie faktury za media.
About this entry
You’re currently reading “Deweloper,” an entry on Krych Blog
- Published:
- 09.01.10 / 9am
- Category:
- Uncategorized






No comments
Jump to comment form | comments rss [?] | trackback uri [?]